opowiadaczka historii

„Zaczarowany ogród”, „Nagle w głębi lasu”

BEATA FRANKOWSKA

Z wykształcenia jest polonistką, a z zawodu była nauczycielką, dziennikarką, redaktorką. Ale najlepiej czuje się w roli opowiadaczki (storyteller) i edukatorki kulturowej, czym zajmuje się już od dwudziestu lat, w ramach Stowarzyszenia Opowiadaczy Grupa Studnia O. (www.studnia.org). W swoim opowiadaniu łączy baśń, opowieść tradycyjną, opowiadanie literackie, małe narracje osobiste i historyczne w jedną całość. Prowadzi zajęcia w wielu szkołach w całej Polsce, gdzie razem z dziećmi i młodzieżą tworzy widowiska narracyjne, odwołujące się do różnych tropów tożsamości lokalnej, zwłaszcza dotyczących zapomnianego żydowskiego dziedzictwa. Opowiada dla dzieci i dorosłych – cyklicznie w ramach Warszawskiej Sceny Opowieści, w bibliotekach, szkołach, muzeach, na festiwalach i podczas różnych wydarzeń kulturalnych. Na co dzień pracuje w fundacji edukacji kulturowej i ekologicznej Musszelka, gdzie opowiada, współprowadzi warsztaty, realizuje projekty edukacyjne i wydaje książki dla dzieci.

Najbardziej lubi czuć się częścią przyrody, chłonąć ją wszystkimi zmysłami. Być w relacji z Ziemią i żywymi istotami – wodą, ogniem, roślinami, drzewami, zwierzętami, ludźmi też, ale tylko od czasu do czasu i w nie za dużych skupiskach. 

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

1. Jak się zostaje opowiadaczem historii?

W moim przypadku było to tak, że dziewczynka-ryba, która wstydziła się powiedzieć cokolwiek publicznie (otwierała czesto usta, by już, już coś powiedzieć, ale ostatecznie rezygnowała), musiała z wielkim wysiłkiem przekroczyć swój lęk, by stac się opowiadaczką-wielorybicą, która niesie w sobie wiele pięknych historii. To miłość do historii, namiętność czytania – baśni, opowieści tradycyjnych i literackich – i pragnienie ich przekazywania na żywo sprawiły, że zaczęłam opowiadać. No i potrzebni są przyjaciele, z którymi można robić to razem. Bez przyjaciół z Grupy Studnia O. nie byłoby mnie-opowiadaczki. 

 2. Jaka historia jest Twoją ukochaną?

Bardzo trudno wskazać na jedną, gdy opowiada się nieprzerwanie od dwudziestu lat. Ale kilka opowieści jest ze mną od samego początku i to są właśnie te ukochane, dojrzewają wraz ze mną, zmieniają się pod wpływem moich doświadczeń. Przywołam trzy, zgodnie z regułą baśniową. Pierwsza to baśń z repertuaru braci Grimm „Pani Zima”, w w nowym, bliższym oryginału tłumaczeniu – Pani Holle. O dziewczynce, która skacze do studni po wrzeciono i spotyka tam, w podziemnym świecie, wspaniałą kobiecą postać – Panią Podziemia. Trzebe wraz z nią trzepią poduchy i wtedy u nas, na ziemi, pada śnieg, a dziewczynka odkrywa swoją moc prządki. Druga to opowieść z mojego Piaseczna, gdzie się urodziłam i gdzie urodziłam swoją córkę  – chasydzka przypowieść o pewnej kobiecie, która kąpała się w mykwie (ta mykwa, rytualna łaźnia żydowska, wciąż tu jest!) z czterema matriarchiniami: Sarą, Rebeką, Rachelą, Leą. A trzecia, osobista, sekretna, o tym, jak z moją kuzynką w dzieciństwie malowałyśmy na czerwono figurę Matki Boskiej, którą znalazłyśmy na strychu u naszej wiejskiej babci, i co z tego wynikło dla mnie jako późniejszej opowiadaczki historii… 

3. Skąd czerpiesz inpiracje?

Z książek, z literatury. Trzeba przeczytać setki książek, by znaleźć jedną historię, którą chcesz dalej opowiadać. Ze spotkań z innymi opowiadaczami z całego świata, zwłaszcza podczas Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Opowiadania, który od 15 lat organizuje w Warszawie moje stowarzyszenie. I wreszcie słuchając – przede wszystkim historii osobistych starszych ludzi, w których mała rodzinna historia spotyka się z tą Wielką.